Kiedy wróciłem z meczu Pogoń Prudnik – Start Bogdanowice lub, jak ktoś woli Pogoń Prudnik – Odra Wodzisław, zorientowałem się, że był to mój mecz piłkarski nr 100, na którym byłem od lipca 2010, czyli odkąd zajmuję się groundhoppingiem. Był to dość dziwny mecz. Oficjalnie Pogoń grała ze Startem Bogdanowice, ale klub ten rozgrywa swoje mecze na stadionie Odry Wodzisław i kibicują mu kibice Odry. Od przyszłego sezonu oficjalnie będzie używał nazwy Odry Wodzisław. W Prudniku na plakatach zapowiadano ten mecz, jako mecz z Odrą Wodzisław. Na trybunach zasiadło 300 widzów, z tego 50 z Wodzisławia. Kibice gości nie prowadzili jednak ciągłego dopingu. Bardzo słabo wypadli w I połowie. Potem było trochę lepiej, ale bez rewelacji. Zaskoczyło mnie to, że był doping prowadzony przez kilkunastoosobową grupę bardzo młodych kibiców z Prudnika.
W Karłowicach Wielkich odbył się mecz nyskiej B klasy (grupa III), w którym LZS Karłowice Wielkie grał z LZS Łąka-Jodłów. Przed tym meczem gospodarze byli na IV miejscu i mieli 6 punktów straty do II miejsca, które daje prawo gry w barażach o klasę A. Jednak mieli rozegrane 2 mecze mniej, czyli koniecznie musieli wygrać. Ich rywale byli na VIII miejscu i nie groził im już żaden awans. Pierwszy raz pojawiłem się na boisku w Karłowicach. Boisko to jest wyraźnie pochylone w jedną stronę. W I połowie gospodarze grali pod górkę. Mimo to do przerwy prowadzili 2:0.
Dzisiaj (12.05.2012) zdecydowaliśmy się z Elą pojechać do Pisecnej na mecz VI ligi czeskiej. Tam TJ Pisecna podejmowała Sokol Konice B. Gospodarze przed tym meczem byli na IV miejscu, a goście na IX. Gospodarze mieli o 12 punktów więcej, stąd w moich oczach byli faworytami. Bardzo spodobał mi się obiekt w Pisecnej, zwłaszcza trybuny. Większość miejsc siedzących to stoliki pod parasolami i blaszanym daszkiem. Jest też kryta trybuna, która ma 2 rzędy miejsc siedzących. Są też stoliki pod gołym niebem. W takich warunkach siedzą kibice, którzy dużo konsumują zakupionych tam napojów i potraw, czyli piwa, wódki, kofoli, pieczonych mięs i kiełbas.
Niedawno obliczyłem, który trener pracujący w naszej najwyższej lidze piłkarskiej zdobył w sezonie 2011/2012 najwięcej punktów. Jednak są trenerzy, którzy nie mieli okazji pracować przez cały sezon. A może, gdyby pracowali od początku, to by liczyli się w walce o medale? A może niektórych trenerów zwolniono w tym sezonie zbyt szybko? Uznałem, że na te i podobne pytania pomoże odpowiedzieć obliczenie, ile średnio punktów na mecz zdobył każdy trener. Poniżej prezentuję treść artykułu na ten temat, jaki opublikowałem na boisko.pl.
Na Boisko.pl podliczyłem dokonania wszystkich trenerów, którzy pracowali w T-Mobile Ekstraklasie w sezonie 2011/2012. TUTAJ ten artykuł. Poniżej prezentuję podobne zestawienie, ale z uwzględnieniem tylko polskich trenerów. I m. Orest Lenczyk (Śląsk) – 56 II m. Waldemar Fornalik (Ruch) – 55 III m. Maciej Skorża (Legia) – 53
W niedzielne popołudnie (06.05.2012) większość kibiców w Polsce oglądała mecz siatkówki kobiet, w którym Polki grały z Turczynkami o prawo gry na igrzyskach olimpijskich oraz mecze ostatniej kolejki w piłkarskiej ekstraklasie, które zapowiadały się pasjonująco. Moje Wielkie Mecze dokonały zupełnie innego wyboru i wybrały się na mecz ligi okręgowej do Rusocina. Tam przyjechał lider tych rozgrywek, czyli MKS Gogolin. Chciałem zobaczyć, jak na tle zespołu z Rusocina zaprezentuje się zespół z Gogolina. Takich osób, które wybrały ten mecz było około 90. Nie tylko zrezygnowali z atrakcyjnych transmisji sportowych, ale jeszcze porządnie zmarzli, bo temperatura spadła do 10 stopni, a jeszcze wczoraj było o 15 stopni więcej. Z piłkarskiego punktu widzenia wybór okazał się dobry. W Rusocinie pooglądałem ciekawe spotkanie.
W ostatniej chwili zdecydowałem się pojechać na mecz Odry Opole z Rozwojem Katowice. Był to prawdziwy mecz na szczycie w III lidze opolsko-śląskiej. Odra, przed tym meczem była na II miejscu, a Rozwój na I. Liczyłem, że opolanie zrobią wszystko, żeby wygrać. Mecz był o 20.00 i odbywał się przy zapalonych światłach. W I połowie trochę mnie rozczarowali. Grali z małym zaangażowaniem. Goście kontrolowali grę. Tuż przed przerwą Rozwój zdobyli pierwszą bramkę. Kiedy po przerwie w dziwnych okolicznościach (samobój) padła druga bramka, myślałem, że już jest po meczu. Chyba podobnie pomyśleli sympatycy Odry, którzy zamilkli. Było to o tyle zaskakujące, że całą pierwszą połowę prowadzili głośny doping.
Po zobaczeniu meczu w Węży wybrałem się na mecz do Mańkowic. Tam LZKS Mańkowice/Piątkowice grał z LZS Biała Nyska. Do Mańkowic wybierałem się od dawna. Raz już nawet tam jechałem, ale zobaczyłem, że w Jasienicy Dolnej zaczyna się mecz, to tam się zatrzymałem. Drużyna Mańkowic/Piątkowic walczyła w poprzednim sezonie o awans do ligi okręgowej. Nie udało im się. Przed tym meczem byli na II miejscu w IV grupie opolskiej A klasy, czyli dającym awans do ligi okręgowej.
3 maja postanowiłem udać się z wizytami na mecze niskich lig w okolicach Nysy. Postanowiłem zobaczyć jeden mecz o 14.00, a drugi o 17.00. O 14.00 wybrałem wyjazd do Węży na mecz LZS Włodary-Węża – LZS Czarnolas. Powody wyboru tego meczu były trzy. Po pierwsze, nigdy nie byłem w Węży na meczu. Po drugie, mecz ten zapowiadał się ciekawie, ponieważ oba zespoły miały przed nim po 26 punktów i do drugiego miejsca, dającego prawo gry w barażach o A klasę traciły po 5 punktów. Jasne było więc, że tylko zwycięzca zachowa jeszcze szanse na walkę o II miejsce. Trzeci powód mojej wizyty wynikał z tego, że przed laty Węża była piłkarską rewelacją i doszła nawet do IV ligi (rzeczywistej IV). Myślałem więc, że obiekt w tej miejscowości może ciekawie wyglądać, choć pamiętałem, że czwartoligowe mecze ta drużyna grała w Nysie na stadionie Stali.
Poniżej prezentuję artykuł jaki napisał o ostatnim meczu Stali Nysa na boisko.pl. Siatkarze Stali, wygrywając 3:0 z Cuprum Lubin, potwierdzili, że byli najlepszą drużyną w I lidze. Nie przyszło im to łatwo, bo musieli rozegrać pięć spotkań. W tym ostatnim wygrali 3:0, czym doprowadzili do euforii swoich kibiców, którzy uważają się za najlepszych kibiców siatkarskich w Polsce. Dzisiaj hala przy ulicy Głuchołaskiej wypełniła się po brzegi. Tradycyjnie już przyjechała barwna grupa kibiców z Lubina, która została przywitana głośnym buczeniem. Kibice z Nysy mają pretensje do działaczy z Lubina, że na meczu u siebie zrobili aferę z powodu rzucania konfetti przez nich. Dzisiaj czuć było w Nysie atmosferę wielkiego meczu. Doping prowadził nie tylko Klub Kibica, ale również pozostali kibice. 40-osobowa grupa kibiców z Lubina nie była w stanie przebić się ze swoim dopingiem. Na trybunach był wreszcie prawdziwy „nyski kocioł”. Pojawiła się nowa sektorówka przygotowana przez nyskich ultrasów.
Po meczu w Havirovie szybko przenieśliśmy się do Karviny. Byliśmy na stadionie Karvina-Raj kilka minut przed meczem. Bez problemu weszliśmy na nasze legitymacje. Zasiedliśmy sobie na głównej trybunie. Bilety były po 50 koron. Na trybunach było prawie 2 tysiące osób. Jednak bardzo słaby był doping.
Po meczu w Hlucinie ruszyliśmy do Hawirzowa (Havirov) na mecz IV ligi czeskiej, w którym MFK Havirov podejmował Lokomotivę Petrovice. Mecz miał być o 14.30. Ponad godzinę przed meczem chodziliśmy już wokół stadionu. Stadion jest tam rewelacyjny. Z rozmowy z jednym z ochroniarzy dowiedzieliśmy się, że była tu kiedyś II liga i że stadion spełnia wymogi na I ligę. Jego zdaniem mieści on 5 tysięcy widzów. Naszym zdaniem, to wydaje się, że może nawet 10 tysięcy. Wizualnie bardzo ładny stadion, taki w stylu angielskim. Zaskakująco duży i ładny, jak na obiekt IV ligi.
W niedzielę rano musieliśmy jechać do Zebrzydowic, skąd mieliśmy zabrać Arka, który prowadzi stronę estadiosfan. O 8.25 jechaliśmy już w trójkę w stronę Hlucina. Tam o 10.15 mieliśmy zobaczyć mecz III ligi czeskiej, w którym FC Hlucin podejmował SK Unicov. Przed tym meczem gospodarze byli na VII, a goście na IX meczu. Prawie godzinę przed meczem byliśmy na stadionie. Jest tam jedna kryta trybuna na około 1000 osób. Tego dnia zdaniem spikera było ich 275.
W sobotę i niedzielę (28 i 29 kwietnia 2012) pojechaliśmy z Elą na wyprawę groundhopperską, celem lepszego poznania czeskiej piłki. W sobotę zaplanowaliśmy tylko jeden mecz, ale zapowiadający się najciekawiej. W Gambrinus Lidze, czyli czeskiej ekstraklasie, Banik Ostrawa podejmował Viktorię Żiżkov. Był to prawie „mecz na szczycie”. Banik przed tym meczem był na XV miejscu, a Viktoria na XVI. Obie drużyny musiały grać o zwycięstwo. Kilka dni przed meczem złożyłem wnioski akredytacyjne, ale nie otrzymałem na nie odpowiedzi. Jeszcze rano wysłałem maila z zapytaniem, na którego też nikt mi nie odpisał. Mimo to pojechaliśmy licząc, że w najgorszym przypadku kupimy bilety. Opuszczając Polskę zabraliśmy na stopa dziewczynę i chłopaka z Polski, którzy brali udział w autostopowym wyścigu do … Splitu. Takich osób na trasie stało mnóstwo. Wyróżniali się specjalnymi koszulkami. Mieli pecha. Okazało się, że wpakowałem się na płatną autostradę, a nie miałem winiety. Nie mogłem zawrócić. Zjechałem na pierwszym zjeździe w Ostrawie i tam musiałem autostopowiczów wysadzić. Jadąc dalej na „czuja” trafiliśmy prosto pod stadion Banika. Tam bez problemu przyznano nam akredytacje. Mnie prasową, a Eli fotograficzną. Poszliśmy zwiedzić knajpkę klubową – Banicek.
Kiedyś opisywałem, że na meczu ligi okręgowej we Wrocławiu spotkałem dwóch groundhopperów z Niemiec. Byłem tym miło zaskoczony. To co mnie jednak spotkało w Hawirzowie porównałbym do wytypowania „6” w dużym lotku. Cóż się tam wydarzyło. Otóż 28 kwietnia przyjechałem tam z żoną i Arkiem ze strony estadiosfan. Kiedy w pierwszych minutach meczu staliśmy na trybunie zauważyłem przed stadionem śpieszącą się osobę na mecz. Zobaczyłem, że osoba ta zamiast wejść na stadion, zatrzymała się i zrobiła szybko zdjęcie stadionu. Pomyślałem, że kibic ten jest podobny do Rafała ze strony rafalontour. Powiedziałem o tym Arkowi, ale zaraz dodałem, że oczywiście nie jest to Rafał, bo prędzej bym skreślił „6” w totka niż spotkał tu jego.
Mecz ZAKSY z Jastrzębiem był moim piątym meczem, jaki w tej rundzie oglądałem w Kędzierzynie-Koźlu. Poprzednie cztery mecze mnie nie zachwyciły. ZAKSA grała bez większego zaangażowania. Brakowało determinacji. Mimo to dwa mecze wygrała. Nie licząc osób z Klubu Kibica, większość widzów w tamtych meczach nie angażowało się w doping. Wybrałem się na mecz Zaksy z Jastrzębiem, bo chciałem być świadkiem wręczania brązowych medali. Okazało się, że dobrze, że pojechałem.
1. Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 0:4, 26.02.2012, Ekstraklasa, Stadion Miejski we Wrocławiu, widzów: 35000, doping: Śląsk, bilety: 42 zł za 3 osoby (tzw. rodzinny) imienny z nazwą przeciwnika i datą, program: gazetowy, odległość od domu: 92 km (35 mecz w sezonie i 84 od sezonu 2010/2011) 2. Odra Opole – LZS Proślice 5:1, 03.03.2012, regionalny PP, stadion: Centrum Sportu w Opolu, widzów : 150, doping: brak, bilety: brak, program: brak, odległość od domu: 50 km (36/85) 3. Rodło Opole – Victoria Chróścice 0:5, 03.03.2012, stadion: Centrum Sportu w Opolu, widzów: 50, doping: brak, bilety: brak, programy: brak, odległość od domu: 50 km (37/85) 4. Odra Kędzierzyn-Koźle – Chemik Kędzierzyn-Koźle 1:2, 10.03.2012, liga okręgowa grupa opolska II (rzeczywista VI), stadion: Odry w Kedzierzynie-Koźlu, widzów: 600, doping: Chemik, bilety: cena ?, program: brak, odległość od domu: 71 km (38/86) 5. Unia Głuchołazy – LZS Walce 0:2, 24.03.2012, liga okręgowa grupa opolska II (rzeczywista VI), stadion: w Głuchołazach, widzów: 200, doping: brak, bilety: 5 zł, program: brak, odległość od domu: 21 km (39/87) 6. LZS Czarnolas – Grom Mroczkowa 3:3, 01.04.2012, klasa B grupa: Nysa I (rzeczywista VIII), stadion: w Czarnolesie, widzów: 110, doping: brak, bilety: brak, program: brak, odległość od domu: 17 km (40/88) 7. Pogoń Prudnik – Polonia Nysa 1:0, 18.04.2012, regionalny PP, stadion: Pogoń Prudnik, widzów: 85, doping: brak, bilety: 5 zł, program: brak, odległość od domu: 29 km (41/89) 8. Banik Ostrava – Viktoria Żiżkov 3:1, 28.04.2012, I liga czeska (rzeczywista I), stadion: Banik Ostrava, widzów: 11113, doping: obustronny, bilety: były darmowe, program: kolorowy 28 stron 10 koron ok. 1,75 zł, odległość od domu: 138 km (42/90) 9. FC Hlucin – SK Unicov 0:3, 29.04.2012, III liga czeska CMFS (rzeczywista III), stadion: FC Hlucin, widzów: 275, doping: Hlucin, bilety: 20 koron (około 3,50 zł), program: brak, odległość od domu: 127 km (43/91) 10. Banik Havirov – Lokomotiva Petrovice 4:1, 29.04.2012, IV liga czeska gr. E (rzeczywista IV), stadion: Banik Havirov, widzów: 225, doping: brak, bilety: 30 koron (około 5 zł), program: 5 koron czarno-biała kartka, odległość od domu: 154 km (44/92) 11. MFK Karvina – Vysocina Jihlava 1:1, 29.04.2012, II liga czeska (rzeczywista II), stadion: Karvina-Raj, widzów: 1873, program: brak, odległość od domu: 147 km (45/93) 12. LZS Włodary-Węża – LZS Czarnolas 3:9, 03.05.2012, klasa B grupa: Nysa I (rzeczywista VIII), stadion: w Węży, widzów: 120, doping: brak, bilety: brak, program: brak, odległość od domu: 18 km (46/94) 13. LZKS Mańkowice/Piątkowice – LZS Biała Nyska 2:1, 03.05.2012, klasa A grupa: IV opolska (rzeczywista VII), stadion: Mańkowice, widzów: 100, doping: brak, bilety: brak, program: brak, odległość od domu: 14 km (47/95) 14. Odra Opole – Rozwój Katowice 2:2, 05.05.2012, III liga opolsko-śląska (rzeczywista IV), stadion: Odry, widzów: 900, doping: Odra, bilety: 10 zł, program: brak, odległość od domu: 53 km (48/96) 15. LKS Rusocin – MKS Gogolin 2:2, 06.05.2012, liga okręgowa grupa opolska II (rzeczywista VI), stadion: w Rusocinie, widzów: 90, doping: brak, bilety: brak, program: brak, odległość od domu: 7 km (49/97) 16. TJ Pisecna – Sokol Konice B 2:4, 12.05.2012, rzeczywista VI liga czeska, stadion: Pisecna, widzów: 110, doping: brak, bilety: 20 koron ok. 3,50 zł, program: brak, odległość od domu: 35 km (50/98) 17. LZS Karłowice Wielkie – LZS Łąka-Jodłów 5:2, 13.05.2012, klasa B grupa: Nysa III (rzeczywista VIII), stadion: Karłowice Wielkie, widzów: 70, doping: brak, bilety: brak, program: brak, odległość od domu: 17 km (51/99) 18. Pogoń Prudnik – Start Bogdanowice 0:2 (pd), 16.05.2012, regionalny PP, stadion: Pogoń Prudnik, widzów: 300, doping: obustronny, bilety: 5 zł, program: brak, odległość od domu: 29 km (52/100)
Na stronie boisko.pl opublikowałem wywiad ze znanym holenderskim groundhopperem - Tomem Bodde. Opublikowałem go pod tytułem: Polscy kibice piłkarscy przyciągają zagranicznych turystów. Poniżej przedstawiam treść naszej rozmowy. Możemy z niej się dowiedzieć, jak jesteśmy postrzegani przez turystów.
Ostatnio byłeś w Polsce. Jakie mecze oglądałeś w czasie tej wyprawy? Zrobiliśmy wycieczkę, w czasie której byliśmy na 4 meczach w 3 krajach. Ponadto byliśmy na 6 stadionach w Polsce, na których nie odbywało się żadne spotkanie. 13 kwietnia byliśmy w Niemczech na meczu Union Berlin – Eintracht Braunschweig (1:0). 14 kwietnia pojechaliśmy do Łodzi na mecz Widzew – Legia (1:1). Po drodze byliśmy na stadionie Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. 15 kwietnia byliśmy na meczu Ruch Chorzów – Górnik Zabrze (0:0). 16 kwietnia pooglądaliśmy kolejnych 5 stadionów w Polsce. Byliśmy na obiektach: GKS Katowice, Polonii Bytom, Śląska Świętochłowice, Energetyka ROW Rybnik, Odry Wodzisław. Tego samego dnia pojechaliśmy do Czech na mecz Banik Ostrawa – Slovan Liberec (1:3).
Na boisko.pl opublikowałem dwa podsumowania marcowe Rankingu Polskich Piłkarzy. W pierwszym podsumowałem marcowe wyniki TUTAJ, a w drugim podałem klasyfikację łączną na 31.03.2012 roku TUTAJ. Piłkarzem marca został Wojciech Szczęsny. On też wyraźnie prowadzi w klasyfikacji generalnej. Za nim są trzej piłkarze Borussii. W marcu Szczęsny wygrał zdecydowanie. Zagrał w wygranym meczu w LM i w 4 wygranych meczach w Premier League. Na II miejscu znalazło się trzech muszkieterów z Dortmundu. Dortmundczycy wygrali 3 mecze w Bundeslidze i 1 w Pucharze Niemiec. Do tego dorzucili dwa remisy ligowe. Na kolejnych dwóch miejscach znaleźli się bramkarze.
Mecze siatkarskie zaliczone w 2012 roku 1. Stal Nysa – Stal Nysa dinozaury 2:2, 08.01.2012, towarzyski na rzecz WOŚP, hala Stali Nysa, widzów: 2000, doping: dla obu drużyn, odległość od domu: 4 km 2. Stal Nysa – MKS MOS Będzin 3:0, 28.01.2012, I liga (rzeczywista II, hala Stali Nysa, widzów: 1100, doping: Stal Nysa, odległość od domu: 4 km 3. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Arkas Izmir 1:3, 01.02.2012, Liga Mistrzów, Hala Azoty, widzów: ???, doping: Zaksa, odległość od domu: 82 km 4. Stal Nysa – Cuprum Lubin 3:1, 11.02.2012, I liga (rzeczywista II), hala Stali Nysa, widzów: 1100, doping: obustronny, odległość: 4 km 5. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Fart Kielce 3:1, 10.03.2012, PlusLiga (play-off), hala Azoty, widzów: ???, doping: obustronny, odległość: 82 km 6. Skra Bełchatów – Arkas Izmir 3:0, 17.03.2012, półfinał Final Four LM, Atlas Arena w Łodzi, widzów: 13500, doping obustronny, odległość: 246 km 7. Trentino – Zenit Kazań 1:3, 17.03.2012, półfinał Final Four LM, Atlas Arena Łódź, widzów: 13500, doping: obustronny, odległość: 246 km 8. Trentino – Arkas Izmir 3:0, 18.03.2012, o III m. Final Four LM, Atlas Arena Łódź, widzów: 13500, doping: obustronny, odległość: 246 km 9. Skra Bełchatów – Zenit Kazań 2:3, 18.03.2012, finał Final Four LM, Atlas Arena Łódź, widzów: 13500, doping: obustronny, odległość: 246 km 10. Juvenia Głuchołazy – Victoria PWSZ Wałbrzych 3:2, 24.03.2012, II liga play-off o utrzymanie (rzeczywista III), hala w Głuchołazach, widzów: 300, doping: obustronny, odległość: 22 km 11. Stal Nysa – MKS MOS Będzin 3:0, 31.03.2012, I liga (rzeczywista II), hala Stali Nysa, 1000, doping: Stal Nysa, odległość: 4 km 12. Stal Nysa – MKS MOS Będzin 3:1, 01.04.2012, I liga (rzeczywista II), hala Stali Nysa, 750, doping: Stal Nysa, odległość: 4 km 13. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Resovia Rzeszów 0:3, 04.04.2012, PlusLiga (play-off), Hala Azoty, doping: obustronny, odległość od domu: 82 km 14. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Resovia Rzeszów 3:1, 05.04.2012, PlusLiga (play-off), Hala Azoty, doping: obustronny, odległość od domu: 82 km 15. Stal Nysa – Cuprum Lubin 1:3, 21.04.2012, I liga (finał play-off), hala Stali Nysa, doping: obustronny, odległość od domu: 4 km 16. Stal Nysa – Cuprum Lubin 3:1, 22.04.2012, I liga (finał play-off), hala Stali Nysa, doping: obustronny, odległość od domu: 4 km 17. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Jastrzębski Węgiel 3:0, 25.03.2012, PlusLiga (mecz o III m. play-off), Hala Azoty, doping: obustronny, odległość od domu: 82 km 18. Stal Nysa – Cuprum Lubin 3:0, 02.05.2012, I liga (finał play-off), hala Stali Nysa, doping: obustronny, odległość od domu: 4 km
24 marca 2012 roku doszło w Głuchołazach do bardzo ważnego meczu w ramach rozgrywek II ligi, w którym Juvenia Głuchołazy zagrała z Victorią PWSZ Wałbrzych. Dla miejscowych był to najważniejszy mecz w tym sezonie, a co za tym idzie, najważniejszy w historii ich występów w II lidze. Był to mecz fazy play-off o utrzymanie w lidze. W poprzednim tygodniu, ostatnia po rundzie zasadniczej Juvenia, wygrała dwa mecze w Wałbrzychu. Do utrzymania gospodarzom potrzebne było więc jeszcze jedno zwycięstwo.
Dzień drugi Po śniadaniu udaliśmy się do Łodzi. Na początek poszliśmy do kościoła. Po mszy pojechaliśmy do Jana. Jest to kolekcjoner biletów i programów z Łodzi, którego poznałem przez internet. Okazało się, że Jan, to bardziej Pan Jan, gdyż jest wieku, w którym byłby na emeryturze nawet po planowanej reformie Tuska. Duchowo jednak czuje on się wciąż Janem. Zostaliśmy przez niego i jego małżonkę bardzo serdecznie przyjęci. Oprócz miłej rozmowy, było oglądanie kolekcjonerskich skarbów, jakie miły gospodarz zgromadził w ciągu wielu lat. A ma on dużo cennych biletów i programów. Ponadto mnóstwo zdjęć piłkarzy i odznak Widzewa. Więcej nie zdążyliśmy zobaczyć, bo brakło nam czasu. Po tej wizycie pojechaliśmy na ulicę Piotrkowską. Po półgodzinnym spacerze pojechaliśmy pod Atlas Arenę. Byliśmy tam godzinę przed pierwszym meczem. W stronę hali sunęły już tłumy kibiców. Wielu z nich było już w strefie kibica obok hali, gdzie serwowano Tyskie.
Dzień pierwszy W weekend marcowy (17 i 18 marca 2012 roku) uczestniczyliśmy z Elą w siatkarskiej imprezie życia (dotychczasowego, bo liczę, że jeszcze podobne imprezy przeżyjemy). Przez 2 dni pooglądaliśmy 4 mecze siatkarskiego Final Four w Łodzi. Byliśmy tam dzięki współpracy ze stroną boisko.pl. Wszystko zaczęło się kilkanaście dni przed tym turniejem, gdyż wtedy złożyliśmy wnioski akredytacyjne. Kilka dni później przeczytałem na stronie Skry Bełchatów, że rozpatrzono je pozytywnie. Teraz przyszła kolej na załatwienie noclegów. Okazało się, że w hotelach łódzkich ciężko o noclegi na te dni. Zamówiłem więc pokój w hotelu For You w Pabianicach.
O 11.00 znaleźliśmy się z Elą w Atlas Arenie w Łodzi. Celem naszej wizyty jest zobaczenie zwycięstwa Skry Bełchatów w tej imprezie. Na początek trafiliśmy na trening Trentino, a po nim Zenitu. Z jednym z członków rosyjskiej ekipy uciąłem sobie krótką pogawędkę.
W sobotę 10 marca wybraliśmy się z Elą na cały dzień do Kędzierzyna-Koźla. Oprócz odwiedzania rodziny zaplanowaliśmy, że zobaczymy dwa mecze. Jeden piłkarski, a drugi siatkarski. Pierwszy, to piłkarskie derby Kędzierzyna-Koźla, w których Odra podejmowała Chemika. Mecz ten odbył się w ramach rozgrywek ligi okręgowej. Drugie spotkanie, to mecz Zaksy Kędzierzyn-Koźle z Fartem Kielce. Był to mecz pierwszej rundy play-off siatkarskiej PlusLigi. Derby Kędzierzyna zainteresowały mnie głównie ze względu na kibiców Chemika. Ci nie zawiedli. Przybyli na stadion w liczbie około 300 osób.
Które drużyny piłkarskie w Polsce strzelały najwięcej bramek jesienią 2011 roku? Okazało się, że są to zespoły grające w klasach B, na czele z zespołem OKS Ozorków. O tym, który zespół jest najskuteczniejszy nie zadecydowała liczba zdobytych bramek, a średnia bramek zdobytych na mecz, gdyż w różnych ligach do rozegrania była inna liczba spotkań. Generalnie im niższa liga, tym najlepsze zespoły zdobyły więcej bramek. Jest to zrozumiałe, bo gra obronna drużyn z tych niższych lig pozostawia więcej do życzenia. Wyjątkiem są najskuteczniejsze zespoły grające w C klasach, które zdobyły mniej bramek, niż te z B klas. Skuteczność ich jest na poziomie zespołów grających w klasach A. Bierze się to zapewne stąd, że w wielu województwach nie ma rozgrywek na poziomie C klasy.
Matematyczne wyliczenia pokazują, że w tej edycji Ligi Mistrzów najlepiej grają Hiszpanie i Brazylijczycy. O tym, które ligi w Europie są najmocniejsze informuje nas ranking UEFA. Obejmuje on jednak tylko kluby grające w europejskich pucharach. O sile poszczególnych reprezentacji informuje nas ranking FIFA. Postanowiłem na podstawie spotkań rozegranych jesienią w LM wyliczyć, z którego kraju piłkarze najlepiej radzą sobie w tych rozgrywkach. Pod uwagę brałem tylko mecze grupowe. Każdy zawodnik, który zagrał chociaż chwilę w wygranym przez swoją drużynę meczu otrzymywał za to 3 punkty. Jeśli zagrał w meczu zremisowanym, otrzymał 1 punkt. Jeśli zagrał w przegranym meczu nie dostał żadnego punktu. Punkty zdobyte przez danego zawodnika zaliczałem do kraju, którego jest (lub mógłby być) reprezentantem. Np. , jeśli Messi zagrał w wygranym meczu Barcelony, to Argentyna otrzymała 3 punkty. Jeśli w tym samym meczu zagrało 7 Hiszpanów, to Hiszpania otrzymała 21 punktów (7 razy 3). Okazało się, że najlepszymi piłkarzami w LM są Hiszpanie. Zdobyli 370 punktów.
To zestawienie opublikowałem na boisko.pl. W rundzie jesiennej 2011 odbywały się rozgrywki ligowe od Ekstraklasy do C klasy. W sumie grano w 444 ligach. W nich znalazło się 26 drużyn, które wygrały wszystkie swoje mecze ligowe. Nie udała się ta sztuka żadnemu zespołowi grającemu na szczeblu centralnym. Najwyższą ligą, w której drużyna odniosła komplet zwycięstw, jest klasa okręgowa. Na tym szczeblu ta sztuka udała się tylko Jutrzence Warta, która w grupie Sieradz wygrała wszystkie 15 spotkań. W A klasie komplet zwycięstw odniosły 3 zespoły: Orlęta Aleksandrów Kujawski, Świt Warszawa i Radomyślanka Radomyśl Wielki. W B klasie takim dorobkiem pochwalić się może 21 drużyn, a w C klasie tylko 1.
8 stycznia 2012 roku w Nysie odbyła się bardzo sympatyczna impreza siatkarska. Ktoś wpadł na pomysł, żeby w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zorganizować mecz siatkarski pomiędzy zespołem Stali Nysa, który jest aktualnie liderem w I lidze (rzeczywista II), a dawnymi gwiazdami (dinozaurami) Stali Nysa. Pomysł ten okazał się strzałem w dziesiątkę. Podobnie należy ocenić zaproszenie do udziału w meczu Bartosza Kurka, który jest wychowankiem nyskiego klubu. Kiedy godzinę przed meczem pojawiłem się na hali, okazało się, że na trybunach nie ma już miejsc siedzących. Ciężko było o miejsca stojące. Ludzie wciąż przybywali na trybuny. Był nadkomplet, czyli podobnie jak w czasach, gdy nyscy siatkarze zdobywali medale MP i wygrywali PP. Oficjalnie podano liczbę 1200 widzów. Myślę, że było ich więcej, ale na wszelki wypadek liczbę widzów zaniżono. Na stronie klubowej wyczytałem, że drugie tyle osób odeszło spod hali, gdyż ze względów bezpieczeństwa już ich nie wpuszczono.
Rafał Boguski przeszedł do historii Mecz Śląska Wrocław z Wisłą Kraków był trzecim meczem, jaki odbył się na Stadionie Miejskim we Wrocławiu. Na wszystkich tych meczach udało mi się być. Na pierwszym dwóch widziałem 3 bramki, ale żadnej z nich nie zdobył Polak. Miałem nadzieję, że zobaczę pierwszą bramkę zdobytą na tym stadionie przez Polaka. Nie było to jednak takie oczywiste, bo w składzie Wisły dominują liczebnie obcokrajowcy. Najważniejsi napastnicy Śląska też nie są Polakami. W meczu tym wpadła tylko jedna bramka i zdobył ją z rzutu karnego Rafał Boguski. W ten sposób zapisał się w historii tego stadionu.
Gdzie jest orzeł? Liderzy PZPN są mistrzami w popełnianiu błędów i psuciu wizerunku swojej organizacji. Zaczęli od tego, że w dniu święta państwowego Polacy mieli zagrać w nowych koszulkach, na których w miejsce godła państwowego pojawiło się godło związku. Nie ma nic przeciwko godłu PZPN, ale nie mogę zaakceptować, że nie ma tam orła. Nie rozumiem, czemu nie mogą być koło siebie oba symbole. Dawniej, jak czytałem wywiady z młodymi piłkarzami, to zawsze każdy z nich mówił, że marzy, żeby zagrać z orłem na piersi. Mimo tej skandalicznej decyzji wybrałem się na mecz, bo uważam, że kibicuję Polsce, a nie PZPN, a nawet nie konkretnym piłkarzom. Zaopatrzony w bilety i karty kibica już o 16.00 wyruszyłem z Nysy. Wybrałem się z żoną, kolegą Arturem i jego synem. Wiedząc, że będą problemy z parkowaniem koło stadionu pojechaliśmy na ulicę Legnicką, gdzie zostawiliśmy samochód. Stamtąd tramwajem dojechaliśmy do stadionu. Mimo, że byliśmy tylko w 4 osoby, to siedzieliśmy w trzech różnych częściach stadionu. Z żoną siedzieliśmy w sektorze teoretycznie dla przyjezdnych. Teoretycznie, bo garstkę Włochów posadzono w innym miejscu. Przed stadionem spotkałem idącego z charakterystyczną koroną na głowie pana Andrzeja Bobo Bobowskiego.
Groundhopperzy niemieccy na lidze okręgowej we Wrocławiu Na stadionie Oławki Na Niskich Łąkach pojawiłem się z kilkuminutowym opóźnieniem. Przyjechałem tu na mecz Polonii Wrocław z MKP Wołów. Stadion zrobił na mnie dobre wrażenie. Jest zadbany. Ładnie wygląda niewielka kryta trybuna. Zaskoczyło mnie to, że na trybunach było tylko 30 widzów. Później liczba ich wzrosła do 45. Po chwili oglądania meczu podszedłem do najbliższej osoby, żeby zapytać o wynik, a ta osoba spytała mnie po angielsku czy mówię w tym języku. No niestety, ale mnie nauczono rosyjskiego. W trakcie meczu podsłuchałem, że dwóch młodych mężczyzn i dziewczyna rozmawiają po niemiecku. Zacząłem przeczuwać, że to mogą być niemieccy groundhopperzy (stadionowi turyści). Wiedziałem, że groundhopping jest w Niemczech bardzo popularny. Miałem wielką ochotę sprawdzić czy moje przypuszczenia są słuszne, ale powstrzymywała mnie bariera językowa. Na szczęście z niemieckim u mnie ciut lepiej niż z angielskim i w końcu przełamałem się. Jakież było ich zdziwienie, ze ja też podaję się za groundhoppera.
Przygraniczne Mikulovice gościły Teplice Od dłuższego czasu planowałem, że pojadę do Mikulovic na mecz Pucharu Czech, ponieważ do tej miejscowości miał przyjechać pierwszoligowiec z Teplic. Spodziewałem się ciekawego i zaciętego spotkania. Liczyłem nawet na sensację, ponieważ w tamtym sezonie dwukrotnie widziałem w akcji piłkarzy z Mikulovic i wiedziałem, że ambicji im nie zabraknie. Na mecz przyjechałem o 15.30, czyli półtorej godziny przed czasem. Kiedy podjechałem pod stadion okazało się, że jest tam mnóstwo kibiców. Więcej niż na meczach, na których byłem dotychczas w Mikulovicach.
Długo nie mogłem się zdecydować na jaki mecz 27 sierpnia pojechać. Najpierw planowałem pojechać do Ostrawy na Banik. Potem do Ząbkowic Śląskich na mecz Orła. Ostatecznie zdecydowałem się na mecz Odry Opole ze Szczakowianką Jaworzno. Zadecydowało o tym to, że wyczytałem, że pod względem kibicowskim będzie to najlepsze spotkanie jesienne w Opolu. Godzinę przed meczem byliśmy z Elą pod stadionem. Wyczytałem, że musimy wyrobić karty kibica. Kiedy zapytałem pierwszego ochroniarza o to, to powiedział, że wyrabia się je w biurze klubu, ale od poniedziałku do piątku. W kasie poinformowano mnie, że kartę wyrobię i wystarczy jedna na dwie osoby, jeśli chodzimy razem na meczu. Po wypełnieniu wniosku otrzymałem kartę, gdzie w miejscu imię i nazwisko oraz pesel zostało wolne miejsce. Jakieś dziwne te karty. Na szczęście kosztowała tylko 1 zł. Na pięknym (jak na III ligę) obiekcie Odry zasiadło …. nie wiem ile osób.
Dzień przed meczem Legii z Gaziantepsporem dostałem propozycję od Jacka z Nysy, żeby pojechać z nim na to spotkanie. Jacek od lat dość regularnie jeździ na mecze polskiej reprezentacji i polskich klubów w europejskich pucharach. Dość często jest na meczach wyjazdowych. Chętnie więc zgodziłem się. Nie mając biletów wyruszyliśmy z Nysy o 5.15. Do pokonania mieliśmy około 360 km. Ze względu na to, że większość trasy to plac budowy na miejscu byliśmy około 10.45. Od 11.00 wyrabiano karty kibica i sprzedawano bilety. Obie kolejki były dość długie. Bilety sprzedawano w czterech kasach, stąd szło to szybko. Tymczasem karty wyrabiano na jednym stanowisku. I tu już tak różowo nie było. Po około godzinie uruchomiono drugie stanowisko. W sumie staliśmy 1,5 godziny. Samo wyrobienie karty (w tym zrobienie zdjęcia) trwało ze 3 minuty. Kupienie biletów zajęło nam do 5 minut.
30 lipca 2011 roku do mojej groundhopperskiej kolekcji dołączyłem Słowację. Udało mi się zobaczyć mecz MSK Żilina – Slovan Bratysława. Rozpoczął on mój drugi sezon groundhopperski. Co ciekawe tamten też zaczął się zagranicą. Moją relację podzielę na cztery części: 1) okres przed wejściem na stadion, 2) stadion, 3) kibice i 4) mecz.
Dzięki uprzejmości Marcina, znanego chorzowskiego groundhoppera i wielkiego fanatyka Ruchu, mogliśmy z Elą pojechać do Chorzowa na Wielkie Derby Śląska, czyli mecz Ruch Chorzów – Górnik Zabrze. Około godziny 16 ruszyliśmy spod domu nie zdając sobie sprawy jaką pogodę tam zastaniemy. Wprawdzie zaczął padać u nas deszcz ze śniegiem, ale myśleliśmy, że tam będzie inaczej. Pod stadionem byliśmy umówieni na godzinę 18. Chwile niepewności przeżyliśmy na ulicach Chorzowa. Na kilka minut stanęliśmy w korku. Najpierw usłyszeliśmy śpiewy kibiców, a po chwili wystrzały. Dostrzegliśmy, że ze 100 metrów od nas policja gania za kibicami. Zdaliśmy sobie sprawę, że to nie jest zwykły mecz. Kilka minut przed 18 byliśmy w umówionym miejscu. Po chwili przybył nasz chorzowski opiekun - Marcin. Po paru minutach dojechali nasi znajomi z II zlotu groundhopperów, czyli Krzychu, Rzeźnik i Endi. W tym czasie bardzo mocno padał deszcz ze śniegiem.
W lipcu 2010 roku miałem okazję gościć na stadionie Hajduka Split. Trafiłem na towarzyski mecz z HSV. Bardziej od samego meczu interesowali mnie miejscowi kibice, czyli słynna Torcida. Wraz z synem zasiedliśmy w samym młynie. Przed meczem byłem pełen obaw, że Torcida towarzyskie spotkanie odpuści. Pod stadion przyszliśmy 2 godziny przed meczem, mimo, że bilety kupiliśmy 2 dni wcześniej. Okazało się, że jeszcze nie wpuszczano na stadion. Dopiero 50 minut przed meczem weszliśmy na zupełnie pusty obiekt. Dopiero kilkanaście minut przed meczem zaczął się powoli wypełniać. Najwięcej kibiców weszło 5 minut przed meczem. W sumie było 15 tysięcy osób. Najbardziej była zapełniona trybuna za bramką, gdzie siedziała, a właściwie stała Torcida.